28 kwi 2017

Czy Jagiellonię stać na mistrzostwo?

Sezon 2016/2017 wkroczył w decydującą fazę. Po podziale punktów zespół z Białegostoku przoduje w tabeli LOTTO Ekstraklasy z niewielką przewagą nad goniącą ją trójką: Legia, Lech, Lechia. Trener Michał Probierz już zdążył pogratulować swoim zawodnikom tytułu mistrzowskiego, ale z ironicznym uśmiechem dodał, że jego zespół czeka teraz "Puchar Maja", który zadecyduje o ostatecznym układzie w ligowej tabeli.

źródło: https://www.facebook.com/JagielloniaBialystok1920/photos/


Wypowiedź trenera Probierza należy traktować z przymrużeniem oka, bo jak doskonale wiadomo, lubi on w dość niekonwencjonalny sposób ściągać presję ze swoich piłkarzy. O tym czy gratulacje nie były przedwczesne zadecyduje najbliższych siedem kolejek. Z racji miejsca w czołowej czwórce tabeli po sezonie zasadniczym, Jagiellonię czekają cztery spotkania przed własną publicznością. Lider rozgrywek zagra u siebie z Pogonią Szczecin (31. kolejka), Wisłą Kraków (33. kolejka), Legią Warszawa (35. kolejka) oraz w ostatnim meczu tego sezonu z Lechem Poznań. Pozostałe spotkania z Koroną, Lechią oraz Bruk-Betem przyjdzie im rozegrać na wyjeździe. W tym momencie Jagiellonia ma 30pkt, czwarta w tabeli Lechia traci jednak do lidera zaledwie 3 oczka. Ważne będą więc pierwsze trzy spotkania, które drużyny z miejsc 1-4 rozegrają z tymi, które rundę zasadniczą zakończyły na pozycjach 5-8. Każdy stracony punkt na starcie decydującej fazy rozgrywek, może być kluczowy w końcowym rozrachunku. Wiadomo, że o tytule w największym stopniu decydowały będą bezpośrednie starcia czołowej czwórki, jednak jeśli na Podlasiu myślą o utrzymaniu pierwszego miejsca, nie można potknąć się na teoretycznie słabszym rywalu. 



Jagiellonia jest niepokonana w ligowych rozgrywkach od siedmiu spotkań i w decydującą część sezonu wkracza w wysokiej formie. Do pełni szczęścia brakuje im tylko zdrowego Konstantina Vassiljewa, który w tym sezonie zdobył 13 bramek i zanotował tyle samo asyst. To jego dyspozycja po kontuzji, która wykluczyła go na kilka spotkań, może okazać się decydująca. Jeśli z taką samą łatwością będzie dyrygował poczynaniami ofensywnymi Jagi, o dobre wyniki w poszczególnych spotkaniach będzie znacznie łatwiej. Nie należy jednak zapominać, że to świetne zgranie całego zespołu jest jego największym atutem. Nawet brak najważniejszego ogniwa jakim jest obecnie Estończyk, nie zachwiał równowagi i nie ograniczył mocy tej drużyny. 

W niemal każdej lidze raz na jakiś czas dochodzi do niespodzianki, jaką jest zdobycie tytułu mistrzowskiego przez drużynę, którą mało kto wymieniał wśród kandydatów. Przykładem z ubiegłego roku jest Leicester, które pokazało, że w nawet w najlepszych europejskich ligach dochodzi do tego typu sensacji. Daleko z resztą nie trzeba szukać. Przed rokiem blisko sprawienia niespodzianki był Piast Gliwice. Drużyna prowadzona wówczas przez Radoslava Latala do niemal samego końca walczyła o tytuł, jednak ostatecznie musiała uznać wyższość Legii Warszawa. Nie oznacza to jednak, że w tym roku Kopciuszek (jak nazywa Jagiellonię Probierz) opuści bal ze łzami w oczach.

Jagiellonia spośród ścisłej czołówki dysponuje najmniejszym budżetem. Legia Warszawa pod tym względem odskoczyła całej lidze, chociaż Lech Poznań w porównaniu z innymi drużynami także biedny nie jest. Trzecie miejsce w tym zestawieniu zajmuje Lechia Gdańsk, którą stać, aby ściągać do swoich szeregów znane w Polsce nazwiska. Nawet Zagłębie Lubin i Wisła Kraków jak twierdzi Michał Probierz mają większe możliwości budżetowe niż Jagiellonia. Jaki ma to wpływ na walkę o tytuł? Niewielki. Gdyby to budżety klubów decydowały o mistrzostwie, już dawno świętowano by w Warszawie. To jest jednak sport i wszystkie sportowe rozstrzygnięcia zapadną na boisku. 

W przypadku ostatecznego tryumfu Jagiellonii spadnie na nią ciężar odpowiedzialności przed walką o Ligę Mistrzów. Polscy kibice chcieliby bowiem ponownie ujrzeć rodzimą drużynę w fazie grupowej tych rozgrywek. I choć droga jaką przeszła przed rokiem Legia wydawała się niezbyt trudna (Zrinjski Mostar, AS Trenczyn oraz Dundalk FC) to w przypadku ewentualnej rywalizacji podopiecznych Michała Probierza będzie ona o wiele bardziej wyboista. Spowodowane jest to niską pozycją Jagi w Klubowym Rankingu UEFA oraz współczynnikiem, który na tę klasyfikację wpływa. Przed startem obecnych rozgrywek stołeczny klub sklasyfikowany był na 74. miejscu ze współczynnikiem równym 28pkt. Pozwalało to na bycie rozstawionym podczas losowania rywali w 2. oraz 3. rundzie eliminacyjnej. Odpadnięcie kilku wyżej sklasyfikowanych rywali sprawiło, że Legia mogła liczyć na rozstawienie także w fazie play-off. W przypadku Jagiellonii współczynnik ten na najbliższy sezon wynosił będzie 4,450pkt (282. miejsce) co oznacza, że nie mogłaby liczyć na rozstawienie już na starcie rozgrywek. Niosłoby to ze sobą ryzyko wylosowania drużyn pokroju FC Kopenhaga, APOEL Nikozja, Celtic Glasgow czy Red Bull Salzburg. Chcąc rywalizować z drużynami na tym poziomie w stolicy Podlasia musiałoby dojść do kilku wzmocnień. Ważną sprawą byłoby także przedłużenie kontraktu z Konstantinem Vassiljewem, który wygasa wraz z końcem sezonu.

Kiedy Jagiellonia stawała na podium w sezonie 2014/2015 większość kibiców liczyła na udaną przygodę tej drużyny w europejskich pucharach. Rozpoczęło się dobrze, bo podopieczni Michała Probierza w 1. rundzie eliminacyjnej Ligi Europy pokonali w dwumeczu litewską Kruoje Pakruojis 9:0. W następnej rundzie rywal był już znacznie trudniejszy. Los skojarzył polski zespół z Omonią Nikozja. Rywal na boisku okazał się trudniejszy niż początkowo mogło się wydawać, a zespół Probierza odpadł z rozgrywek ulegając rywalowi 0:1 w dwumeczu. Jedynego gola zdobył wówczas Cillian Sheridan, który obecnie występuje w Białymstoku. Nieudany sezon ligowy, zakończony na 11. pozycji był zdaniem trenera "pocałunkiem śmierci" europejskiej przygody. Przygody, która trwała cztery tygodnie.

Z jednej strony "europejski wirus", który dopada zespoły naszej ligi nie oszczędza niemal żadnej z drużyn (przykład Zagłębia, Piasta i Cracovii) z drugiej zaś zespoły te nie robią niemal nic, aby mu się przeciwstawić. Każdego roku, klub któremu uda się zagrać jeden lepszy sezon dokonuje szeregu zmian w podstawowym składzie. Sprzedając dwóch, trzech a czasem większą liczbę zawodników z podstawowego składu, nie można liczyć na utrzymanie wysokiej dyspozycji. Wiadomo, że ekipy z niedużym budżetem nie mają innej opcji, jeżeli ów budżet chcą "dopiąć", jednak hurtowa wyprzedaż kluczowych zawodników po sezonie, rzadko kiedy przynosi pozytywny efekt sportowy.

Nawet tak doświadczony trener jak Michał Probierz nie jest w stanie uzyskiwać dobrych rezultatów w lidze, kiedy szkielet jego drużyny jest uszczuplany o kluczowych zawodników. Tak więc, wyciągając wnioski z ostatnich kilku lat, śmiem twierdzić, że powodzenie w ewentualnych meczach eliminacyjnych Ligi Mistrzów bądź Ligi Europy będzie zależało głównie od kroków i priorytetów transferowych najbliższego, letniego okienka transferowego. Obecna kadra Jagiellonii, jest w stanie rywalizować w LOTTO Ekstraklasie o najwyższe cele, jednak jej kształt oraz liczebność w następnym sezonie zadecyduje o tym, czy po raz kolejny zespół zostanie dotknięty "pocałunkiem śmierci", czy ponownie będzie zachwycał kibiców swoją grą.    




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz