Obsada sędziowska 32. kolejki LOTTO Ekstraklasy

el. Ligi Europy: Taka piękna katastrofa!

Za nami rewanże III rundy eliminacji Ligi Europy. KRC Genk, KAA Gent i F91 Dudelange okazały się dla polskich drużyn zaporami nie do przejścia. Od teraz rozgrywki europejskie możemy więc śledzić kibicując klubom z Litwy, Słowacji, Gruzji czy Macedonii.  



Polska piłka klubowa od lat nas nie rozpieszcza. Ciężko doszukać się sukcesów w Europie naszych reprezentantów w ostatnich latach. Dwa lata temu zapanowała nad Wisłą euforia po tym jak Legia Warszawa awansowała do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Były mecze z Realem, Borussią, Sportingiem. I gdy wydawało się, że w końcu coś drgnęło i sukces zespołu ze stolicy napędzi całą Ekstraklasę i stopniowo jej poziom będzie się podnosił, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała marzenia o lidze na choćby średnim europejskim pułapie. 

Mamy 16 sierpnia a naszych zespołów w Europie już nie ma. Dalej zagrają m.in. reprezentanci Litwy (Suduva), Słowacji (Trenczyn i Trnava), Gruzji (Torpedo Kutaisi) czy Macedonii (Shkendija Tetowo). Nam pozostaje dalej się łudzić, że Ekstraklasa to liga która cokolwiek znaczy poza Polską. Niestety blamaż Legii z mistrzem Luksemburga potwierdził tylko, że jest źle. Bardzo źle. 

Od jutra możemy więc rozpocząć ekscytowanie się tym, kto w przyszłym sezonie będzie nas reprezentował w pucharach... 

Ciężko krytykować Lecha oraz Jagiellonię za to, że odpadły, bo przegrały rywalizację z wyżej notowanymi rywalami. Jednak jeśli nie zaczniemy sprawiać choćby pojedynczych niespodzianek, nigdy nie przeskoczymy poziomu na którym utknęliśmy. 

Ciężko powiedzieć, co należałoby zrobić, aby gra naszych drużyn w przyszłości nie kończyła się na etapie eliminacji. Jedno jest pewne - zamiatanie problemu pod dywan nie sprawi, że sam się on rozwiąże. 

Komentarze

Prześlij komentarz